czwartek, 14 lipca 2011

Bow Hall - Takarazuka inaczej.


Bow Hall to coś w rodzaju "małej sceny" Wielkiego Teatru Takarazuka. Spektakle w nim wystawiane są krótsze (zaledwie dwugodzinne) oraz skromniejsze w obsadzie (chodzi o ilość aktorek, która waha się w przedziale od 10 do 30 osób. W obliczu dość niezdrowej tendencji do wrzucania - niezależnie od potrzeby lub jej braku - do spektakli na "dużej scenie" absolutnie wszystkich aktorek danej grupy - aspekt ten jeszcze bardziej zyskał na wartości). Są też mniej spektakularne. Nie wystawia się tam rewii, scenografia jest stosunkowo skąpa, bywa że wręcz symboliczna. Skłamałabym twierdząc, że preferuję spektakle z Wielkiego Teatru Takarazuka. Ostatnimi laty Bow Hall jest moim zdecydowanym faworytem. Chaos i nijakość jaka zdominowała sztuki z "dużej sceny" ma tu niewątpliwie spore znaczenie. Urok Bow Hallu sprawia zaś, iż nawet najtrywialniejszą sztukę ogląda się z przyjemnością.

Tak też przedstawia się sytuacja z ostatnią produkcją Takarazuka na "małą scenę":
Shakunetsu no kanata, to opowieść o losach cesarza rzymskiego Kommodusa oraz jego przyjaciela z dzieciństwa, generała... Odyseusza. Choć ambiwalentne nastawienie teatru Takarazuka do historii jest wszem i wobec dobrze znane, nadal bywają chwilę, w których jej kreatywność nie przestaje mnie zaskakiwać. Na szczęście pojawiający się w sztuce Odyseusz nie jest faktycznym greckim Odyseuszem, a jedynie - o zgrozo - synem Rzymu nazwanym po greckim bohaterze (co nie przeszkodziło scenarzyście, ku zgrozie zdezorientowanego widza, zrobić z niego równie zagorzałego podróżnika).
Całość akcji toczy się wokół obowiązkowej historii miłosnej oraz kontrastu między tyranem Kommodusem (który jak przystało na bohatera Takarazuka okazuje się być ostatecznie postacią tragiczną, niezrozumianą, zagubioną itp. - po raz kolejny udowadniając, iż w Takarazuka zasadniczo nie występują postaci złe) oraz idealistą i romantykiem - Odyseuszem o gołębim sercu. Fabuła niczym więc nie zaskakuje. Jest prosta, przewidywalna, wręcz trywialna. Niemniej spektakl oglądało się przyjemnie, jak niedzielny film familijny. Tym bardziej, że zwyczajowo dla sztuk Bow Hallu - pojawiło się kilka ciekawych, wyraźnie zarysowanych postaci żeńskich (w przeciwieństwie do spektakli z Wielkiego Teatru Takarazuka, gdzie dobra i ciekawa rola żeńska poza tą odgrywaną przez topstar musumeyaku bywa rzadkością).
Spektakl w pełni obsadzony przez bardzo młode aktorki (maksymalnie ken6) i ewidentnie służący celom edukacyjnym tychże (pomijając oczywisty aspekt promocji młodych seito).

0 komentarze:

Prześlij komentarz