Savoir vivre Takarazuka nie pozwala otwarcie stwierdzić, iż Shinjinkōen wypadł lepiej od spektaklu zasadniczego.
Uczcijmy tę zasadę chwilą zadumy.
Chwila minęła.
Shinjinkōeny nie bez powodu cieszą się ogromną popularnością (z reguły wyprzedane są nawet miejsca stojące). Dla większości japońskich fanów prawdziwą atrakcję stanowi możliwość zapoznania się z młodymi talentami lub w końcu obejrzenia swojego pupila w jakiejś konkretnej roli. Dla mnie Shinjinkōen to okazja do spędzenia dwóch godzin przy niezwykle z reguły "świeżym" spektaklu. Shinjinkōeny są dużo bardziej naturalne, dużo mniej wyuczone i sformalizowane niż spektakle zasadnicze. Cechują się sporą dawką humoru i poniekąd przypominają wysokiej klasy teatr szkolny/akademicki. Oczywiście w przeciwieństwie do spektakli zasadniczych, Shinjinkōen to w dużej mierze loteria. Zdarzało mi się bywać na Shinjinkōenach, które niestety nie sposób uznać za coś więcej niż formalność. Na szczęście co jakiś czas Takarazuka potrafi zaskoczyć.
Wtorkowy (12.07.2011) Shinjinkōen do najnowszej inscenizacji "Phantoma" przeszedł najśmielsze oczekiwania zgromadzonej w teatrze widowni (co dało się znać w słowach komentarzy słyszanych ze wszech stron w holu po zakończonym spektaklu). Wszystko zaś dzięki niebywale wręcz zaskakującej oprawie wokalnej. Co ciekawe, najsilniejsze głosy obsadzały role żeńskie lub drugoplanowe. Tak owoż na niezwykłą pochwałę oraz uwagę zasługują moim zdaniem przede wszystkim:
Masaki Rion (Christine Daaé) - za melodyjność i barwę głosu, ale przede wszystkim za drastycznie odbiegające od standardów Takarazuka niskie tony w wokalu musumeyaku. Zmiana ta znacząco wpłynęła na charakter i odbiór spektaklu.
oraz
Manase Haruka (Gérard Carrier) - za jeden z najsilniejszych głosów w Takarazuka ostatnich kilkunastu lat. Stety czy niestety - przyćmiła Phantoma. Japońskojęzyczne publikacje internetowe są w tej kwestii jednogłośne - absolutny hit i odkrycie tego spektaklu. Perfekcyjny alt, jeżeli nie kontralt. Śmiem twierdzić, iż o tej pani jeszcze nie raz będzie głośno.
Nieodmiennie wysiłki Hankyu by utrzymać hanagumi na wyróżniającym się pośród pozostałych grup poziomie, zasługują na szczery podziw.

Po tym wpisie niezwykle mnie zaintrygowała Manase Haruka. Pewnie zanim ją usłyszę w jakiejś średniej/większej roli (śpiewającą solo, a nie w chórku) trochę czasu minie, ale już będę ją wypatrywać w głównych show. Shinjinkoeny są niestety poza moimi możliwościami:)
OdpowiedzUsuń na zawszeMam jeszcze pytanie odnośnie ostatniej wypowiedzi. Polityka Hankyu to sprawy na których wogóle się nie znam. Dlaczego właściwie to Hanagumi próbują wyróżnić?
Nie wiem czy zaliczyłabym to do 'polityki'. Raczej coś na kształt 'niemej umowy' albo 'niepisanej tradycji'. Czy to dlatego, że powstało jako pierwsze (nie oszukujmy się - nawet w przypadków bliźniaków jest ten pierwszy i ten drugi), czy też dlatego, że Kobayashi Ichizou darzył je sentymentem, ale Hanagumi od zawsze traktowane było poniekąd jako 'wizytówka' teatru. Być może stad też, gdy jakakolwiek inna grupa ma problemy/słaby sezon/cierpi na brak dobrych aktorek, w ten czy inny sposób zostanie to zawsze wybaczone. Gdy coś podobnego spotyka Hanagumi, problem urasta do rangi małego kryzysu. Oczywiście należy pamiętać, iż nie determinuje to poziomu popularności grupy.
OdpowiedzUsuń na zawszeOsobiście nie popieram tego typu działalności, ale jako, że oba materiały zostały wyemitowane w telewizji (SkyStage) możemy podejść do sprawy z przymrużeniem oka:
OdpowiedzUsuń na zawszeShinjinkouen Phantom 2011 (Hanagumi):
http://www.tudou.com/programs/view/fOuapRV9z3Q/
Magnolia Concert 2010 (Nowy Rok):
http://www.tudou.com/programs/view/d4hvxtoZMAw/
Na sporą uwagę zasługuje koncert. Manase Haruka wykonuje Nessun Dorma z finałowego aktu opery Turandot Giacomo Pucciniego. Zaraz po niej zaś, utwór z Mis Saigon "Why God,Why?" śpiewa Ootori Mayu (która otrzymała w shinjinkouen rolę Phantoma).